Strony

niedziela, 6 maja 2012

Paryż, Paryż, Paryż.

Nigdy nie myślałam, że pojadę kiedyś do Paryża. Wolałam inne kierunki, wschód, północ. Jednak, gdy nadarzyła się okazja pracowniczej wycieczki za małe pieniążki, nie wahałam się ani chwili. I tak oto spędziłam długi majowy weekend w Paryżu!!!
Wróciłam w czwartek w nocy po 22 godzinach jazdy autokarem i do tej pory zbierałam się, żeby dodać posta. Tyle niesamowitych wrażeń, smaków i widoków ciężko ogarnąć i ustalić jakiś porządek. Chyba najlepiej będzie dniami wszystko opisać albo raczej pokazać na tym tysiącu zdjęć które tam zrobiłam ;) 
Ech, cudownie było :)

 

3 komentarze:

  1. ohhhhhhhh, czekam z niecierpliwością na więcej, więcej!!! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Paryż - marzenie, też czekam na ciąg dalszy, a może opowieść osobistą? :)
    We wtorek lub czwartek będę w Gdańsku zamykać ostatnie sprawy bankowe, więc może wtedy późnym popołudniem kawa w kawiarni do której będąc ostatnio w Polsce nie dostali się Magda i Paweł? Popołudnie w dzień tygodnia w ogóle wchodzi w grę, znaczy pasowało by? :)

    OdpowiedzUsuń