Strony

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Przed-majówka.

Mój długi, majowy weekend składa się z trzech części: wolne - 2 dni, praca - 2 dni, wolne - 5 dni. Pierwsza część już minęła. A minęła bardzo sympatycznie, bo na wsi, w towarzystwie 1,5 rocznego poszukiwacza skarbów w piasku i jego mamy. Dobrze, że chociaż drugiego dnia było słoneczko, to nawet troszkę się opaliłam. Nie chciało mi się wracać...
Teraz jestem w trakcie drugiej części majowego weekendu. Tutaj nie ma o czym pisać ;)
A trzecią część znowu spędzę na wsi, oby tylko pogoda była ładniejsza!





wtorek, 23 kwietnia 2013

Wegański tydzień.

W sobotę skończył się Wegański Tydzień. Tym razem i ja postanowiłam się dołączyć. Okazało się, że nie mam z niejedzeniem mięsa większych problemów, gorzej jest z nabiałem i muszę przyznać, że raz zjadłam twarożek a raz maślankę ;) Codziennie rano i tak jem płatki z wodą, na obiad bardzo często zupę warzywną, więc dałam radę ;) Nowością były pasty do chleba, tylko żałuję, że lepiej się nie przygotowałam i nie poszukałam fajnych przepisów.
A oto kilka zdjęć mojego jedzonka:












poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Ciastka.

W piątek przeglądałam internet w poszukiwaniu czegoś łatwego i szybkiego do upieczenia. Było jeszcze kilka innych kryteriów, ale te jednak najważniejsze ;) Przypadkiem trafiłam na ten przepis na blogu http://foodpornveganstyle.blogspot.com/ i od razu postanowiłam spróbować. Trochę pozmieniałam składniki (bo zapomniałam kupić wiórki kokosowe...), ale i tak wyszło pysznie, no i szybko i łatwo! :)

ciastka w 30 minut:
  •  1,5 szklanki mąki ( u mnie pszenna razowa typ 2000)
  • 0,75 szklanki sezamu 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 0,5 szklanki płatków (u mnie mix owsianych, żytnich, pszennych, jęczmiennych, gryczanych )
  • 0,5 szklanki cukru (u mnie brązowego)
  • 0,5 szklanki oleju
  • 0,5 szklanki herbaty mocnej (u mnie earl grey waniliowa)
Suche składniki mieszamy, dodajemy mokre i mieszamy znowu. Formujemy kulki, które spłaszczamy na blaszce w kształt ciastka. Pieczemy ok 20-30 minut w 180C. (tak w skrócie, ale na serio super łatwe ciastka ;)). 
Wcinamy, gdy ostygną. Mniam.

A później wychodzimy na spacer nad morze w poszukiwaniu wiosny (w końcu!).