Strony

czwartek, 28 lutego 2013

Zupa.

Lubię warzywa surowe chyba wszystkie. Lubię też gotowane, duszone, pieczone... Nie lubię tylko gotowanej marchewki, pietruszki i selera. Od jakiegoś czasu gotuję sobie zupę-krem z gotowanych marchewek, pietruszek i selera. I bardzo mi smakuje! Dodaję różne dodatki ;), np. fasolę z puszki, oliwki, parówkę (oczywiście nie na raz;)), dużo majeranku, chili i innych przypraw.
A dziś dodałam brukselkę - pycha!




poniedziałek, 25 lutego 2013

Olsztyn.

Jakoś mam wrażenie, że troszkę zaniedbałam bloga. Nie dlatego, że mi się nie chce, tylko dlatego, że nie bardzo mam co tutaj wstawiać... Tak jak Asia chciałabym, żeby zima już sobie poszła. Dni będą długie, jasne i ciepłe i może będzie więcej energii do robienia ciekawych rzeczy.
A w sobotę byłam w Olsztynie! :) Nieplanowanie i na przyczepkę, ale fajnie było. Troszkę pozwiedziałam, wypiłam pyszne chai latte i kawę z mlekiem, miałam zjeść najlepsze zapiekanki, ale kolejka była za długa.
Na pewno wybiorę się jeszcze raz, ale jak będzie ciepło... ;)









niedziela, 17 lutego 2013

Dzień Kota!

To już drugi Dzień Kota, od kiedy Misia jest u mnie (a może ja u Misi?;)).
Życzymy wszystkim znajomym kotom sto lat i wstawiamy filmik (tzn. ja wstawiam a Misia chrapie koło mnie).

Oto Misia i jej puchatko-ananasek:



poniedziałek, 11 lutego 2013

Spacer, czyli więcej Gdańska.

Jeszcze przed chwilą widziałam przez okno jak pada śnieg, jest zimno i nieprzyjemnie. Teraz widzę tylko odbijający się żyrandol i drzwi do łazienki, więc spokojnie mogę powspominać sobotnią przepiękną pogodę i słońce prawie jak na wiosnę... :) Kontynuując moją pierwszą blogową akcję "więcej Gdańska!" wybrałam się na spacer po Głównym Mieście. Dawno już nie byłam nad Motławą. Nic się nie zmieniło. Za to dookoła mojego osiedla są ciągłe zmiany, ale o tym kiedy indziej. Czekam na wiosnę... :)
A teraz kilka pocztówkowych zdjęć ;)













A po spacerze pyszna kawka:

wtorek, 5 lutego 2013

Urodziny.

Jak co roku, jeśli są faworki, pyszny tort i doborowe towarzystwo to znaczy, że są moje urodziny ;) Tym razem były dwa razy. Pierwszy raz w dniu urodzin z pizzą i ciastem, a drugi w sobotę z innymi przysmakami, tortem i faworkami.
Tak sobie myślę, że lubię mieć urodziny na początku roku, bo mogę przemyśleć i utrwalić noworoczne postanowienia (których przecież nie robię... ;)). Poza tym jest karnawał i można poszaleć (lub nie).




Wegański tort, tylko że powinno być 18, a nie 29... ;)


Imieninowy hiacynt :)





A ostatnio słucham tego:


I na koniec nowa miejscówka: