Strony

niedziela, 26 lutego 2012

Soja.

Dziś na niedzielny obiad były kotlety sojowe. Przygotowania zaczęły się już wczoraj, bo soję trzeba było namoczyć, ugotować, zmielić i odsączyć.  Przed samym podaniem dodaje się odpowiednie przyprawy, miesza, obtacza w bułce tartej i smaży. Wcześniej trzeba zrobić deser, a nawet dwa (babeczki i galaretkę z maślanki - pycha!) i skonsumować po daniu głównym. Kotlety podajemy z surówką z selera i ze szpinakiem na ciepło.
Moja rola polegała na przyjściu, zjedzeniu z wielkim smakiem, ponarzekaniu na pełny brzuch i zjedzeniu kolejnej babeczki :)








A przed chwilą przehandlowałam litr mleka sojowego na dwie jeszcze ciepłe wegańskie babeczki - pycha!

niedziela, 19 lutego 2012

Dzień Kota

Wiem, że Dzień Kota był w piątek, ale tak z Misią świętowałyśmy, że dopiero dziś udało mi się usiąść przy komputerze hahaha ;)
W zeszłym roku nawet jeszcze nie przypuszczałam, że będę miała TAKIEGO kota, a raczej kotkę. Teraz wydaje mi się jakby była ze mną od zawsze.
video

Przy okazji polecam do przeczytania książkę Terrego Pratchetta "Kot w stanie czystym".

środa, 15 lutego 2012

Buraczkowa i sąsiedzi.

(wstawił mi się jakiś głupi podział posta i nie wiem jak to usunąć, ktoś ma pomysł?????)
Dziś na obiad jem zupę buraczkową. Wczoraj w kawiarni przy herbacie i pysznym serniku z mascarpone zrobiłam z rodzicami wymianę: pełny słoik zupy i paszteciki w zamian za pustą blachę po cieście. Lubię takie interesy :) 

czwartek, 2 lutego 2012

Sherlock

Przeczytałam u Asi o tym serialu i od razu wiedziałam, że się polubimy ;) Jestem już po 2 odcinku (każdy trwa 90min!) i nie mogę się doczekać kolejnych. Tylko teraz trochę się boję (hahaha), więc postanowiłam zrobić przerwę i wstawić na bloga zdjęcia mojego po-urodzinowego-resztkowego obiadu. Składa się na niego pyszna babka ziemniaczana i sałatka z rukoli. A na deser faworki (tradycyjnie :)), ale nie załapały się na zdjęcie.
Poza tym Miśka już zupełnie zadomowiona, najbardziej lubi spać na stole lub na mojej nowej narzucie.