Strony

sobota, 31 marca 2012

Once Upon a Time i zupa brokułowa.

Późno zjadłam śniadanie to i o obiedzie przypomniało mi się dopiero na chwilę przed wyjściem na spotkanie z Maxem Cegielskim (spotkanie w naszej nowej gdańskiej mediatece ;)).  Trzeba było coś szybkiego wymyślić, żeby w brzuchu nie burczało, bo będzie wstyd ;) 
Brokuły mam mrożone, papryczkę świeżą, oliwki ze słoika - czyli zupa brokułowa. Dodałam jeszcze troszkę imbiru, czosnku i papryki w proszku. A w trakcie jedzenia przypomniało mi się, że miałam dodać jeszcze pestki słonecznika. Dosypałam sobie prosto do talerza i zrobiło się jeszcze lepsze! :)

Grzanki z najlepszego chleba żytniego - od ELa:)






Ale zupa to tylko pretekst, żeby napisać na blogu o moim nowym odkryciu serialowym (nie takim nowym, bo już prawie kończę sezon;) ) - "Once Upon a Time".  


wtorek, 20 marca 2012

Pierwszy dzień wiosny!

W tym roku wiosna przyszła dzień wcześniej :) Bardzo się cieszę, bo to znaczy, że będzie o jeden dzień dłuższa.
A ja nie mogłam wytrzymać i już w niedzielę wybrałam się na poszukiwania wiosny do lasu. Pogoda była piękna, niebo bezchmurne, słoneczko świeciło, wiatru w lesie nie było, ale oznak wiosny też nie było... Dopiero przy pospacerowej kawie zobaczyłam, że jednak wiosna nas w lesie spotkała - zupełnie niepostrzeżenie zabrała mi moją grubą, wełnianą, różową czapkę! (i już jej nie znalazłam - nawet ślady szczęśliwych podków nie pomogły).




Dopiero w swoim własnym ogródku zobaczyłam wiosnę:


piątek, 9 marca 2012

Obiad.

Staram się nie używać gotowych produktów typu sosy, fixy, buliony, ale ostatnio coś mnie podkusiło i kupiłam sos chiński czosnkowy w saszetce. Na opakowaniu był przepis na kaczkę, a ja miałam tylko filety z kurczaka, więc postanowiłam nie trzymać się receptury i zrobić wszystko po swojemu. Najpierw  pokroiłam kurczaka na kawałki i zamarynowałam w occie balsamicznym, sosie sojowymi i w ziarnach sezamu. Przed samym obiadem podsmażyłam paprykę, szczypiorek z dymką, pędy bambusa i piersi na patelni, i na koniec dodałam sos. Gdy wszystko się ładnie podsmażyło, wrzuciłam na patelnię ugotowany makaron i wszystko razem wymieszałam. Na surówkę podałam rukolę z surowym selerem i sosem własnej roboty. Wszystko wyszło pyszne (nawet na drugi dzień ;) ). 





A to mój pomocnik :)

niedziela, 4 marca 2012

Wieś.

Wczoraj była pierwsza w tym roku wycieczka na wieś. Najpierw trzeba było przyciąć jabłonki i zjeść najlepsze ciastka z cukrem z objazdowego sklepu. Później spacer w poszukiwaniu oznak wiosny, ale zamiast tego znalazłam zamarznięte jezioro... Dobrze, że słońce świeciło mocno, to troszkę się opaliłam na nosie ;) Miejskie powietrze w płucach zostało wymienione na czyste i świeże wiejskie - zadanie wykonane!