Kolejnego dnia była wycieczka na Cmentarz Łyczakowski, Cmentarz Orląt Lwowskich i ogólnie po mieście. Udało nam się trafić na cmentarz już za pierwszym razem (szok! Anglik z hostelu próbował trzy razy i w końcu zrezygnował... ale co wiemy my, kobiety, skoro nie rozumiemy zasad gry w krykieta...).
 |
Cmentarz Łyczakowski |
 |
Cmentarz Orląt Lwowskich |
 |
Trolejbus |
 |
Prawie jak w Warszawie ;) |
 |
Panowie grają w szachy. |
 |
Dworzec kolejowy. |
kot kot kot :) (a właśnie - jak Twoja Misia?)
OdpowiedzUsuńi uśmiechnięty dziurkacz (???) mnie powalił! :)
Misia dobrze, czuje się już zupełnie jak u siebie :)
OdpowiedzUsuńA to kasownik w tramwaju, z tym uśmiechem ;)
Cieszę się za Misię, podrap ją za uszkiem ode mnie :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne miejsca. A kotek jest po prostu uroczy. :)
OdpowiedzUsuń