Strony

niedziela, 17 lipca 2011

FETA

To był intensywny weekend. W piątek FETA, w sobotę Łup, a dziś wycieczka na Hel.
Już dawno nie byłam na Fecie i po piątkowych występach żałuję, że dziś już nie mam siły iść.
"Łup" był bardzo śmieszny, a po scenie toczyło się szklane oko biednej żony-nieboszczki na zmianę z plikami pieniędzy z napadu na bank. Na widowni wszystkie miejsca były zajęte, ale siedzenie na trawie i oglądanie przedstawienia Teatru Wybrzeże ma swój klimat (szczególnie po ostatnim "Panu Tadeuszu"...).











3 komentarze:

  1. Zważywszy na to, jak mało osób ma na co dzień kontakt ze sztuką i teatrem, dobrze, że są organizowane takie festiwale jak FETA. Być może znajdą się ludzie, którzy dadzą się przekonać, że teatr wcale nie musi być nudny ani, że nie jest on skierowany wyłącznie do wąskiej elity. Jako osoba odwiedzająca od czasu do czasu teatry wiem, że przedstawienia teatralne na prawdę potrafią bawić widzów, niezależnie od ich pochodzenia, wykształcenia ani statusu materialnego. FETA to moim skromnym zdaniem wspaniała rozrywka. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no cudnie! póki co odwiedzam tylko teatry w Toruniu i jeszcze nigdy nie miałam okazji widzieć tzw. plenerowców! Kolejna rzecz/sprawa do załatwienia - życia mi nie starczy!
    Pierwsze zdjęcie - cudo!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. W Trójmieście jest coraz więcej takich zewnętrznych akcji, dostępnych dla wszystkich (plus też za to, że za free ;)), np. wspomniana przeze mnie Faktoria w Pruszczu czy Otwarty Kurort Kultury w Sopocie (http://kultura.trojmiasto.pl/Otwarty-Kurort-Kultury-imp203478.html). Bardzo mi się to podoba, a plenerowce uwielbiam :) Aż dziwne, że w Toruniu nie ma podobnych akcji...

    OdpowiedzUsuń