Tak jak rok temu, dopiero dzięki wpisowi u Asi zobaczyłam, że mojemu blogowi minął kolejny rok. Nie planowałam specjalnie urodzinowego posta, ale dziś jakoś tak wyszło, że akurat miałam aparat idąc drogą, z której zdjęcia pokazywałam też jakoś na początku, więc postanowiłam coś jednak na ten temat napisać. Bardzo szybko ten czas minął, w międzyczasie wiele się zmieniło. Jeszcze ciągle pamiętam, jak to się stało, że stworzyłam bloga, to się akurat nie zmieniło i na parę pytań ciągle nie znam odpowiedzi.
– Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe. S.Lem
Strony
niedziela, 7 października 2012
środa, 26 września 2012
Spacer po Gdańsku oraz czym się zajmuje Agaton w pracy.
Ostatnio, umawiając się z Gruszką na spacer po mieście, pomyślałam, że jakoś mało Gdańska u mnie na blogu i wzięłam aparat. Zdjęć wyszło kilka, więcej chyba Gruszka zrobiła mi ;) W planach jest dużo więcej wypadów zdjęciowych, ale raczej w zupełnie inne rejony, nie Główne Miasto. Mam nadzieję, że jeszcze w kilka weekendów pogoda dopisze i będzie można się wybrać na sesje.
A po spacerze pyszny sernik dyniowy i herbatka z owocami :)
A oto czym się zajmuje Agaton w pracy:
niedziela, 16 września 2012
W occie.
Przetworów ciąg dalszy i to jeszcze nie koniec ;)
Grzyby wyszły bardzo niespodziewanie. Czasem dobrze tak sobie pojechać do lasu odpocząć i powdychać świeże powietrze. Szczególnie, gdy ma się inne obowiązki, ale nie ma się ochoty na ich wykonanie. Zresztą nie zając - nie uciekną ;)
Tym razem starałam się robić zalewę zgodnie z przepisem (a raczej jak zwykle miksem przepisów), tylko niestety nie mam wagi i dobierałam proporcje "na kubek". Żadnych udziwnień, woda, ocet, ziele angielskie, liść laurowy, cukier itp.. Mam nadzieję, że nie wyjdą za mocne. Sprawdzę oczywiście najszybciej w grudniu ;)
A to miejscowy rezydent (przychodzi tylko na jedzonko):
W tym roku postanowiłam też zrobić śliwki w occie. Wyszły tylko trzy słoiki, bo to na razie na spróbowanie, a poza tym większość śliwek zużyłam na to:
Zalewę zrobiłam korzenną, do octu dodałam miód goździki, cynamon i troszkę anyżu. Chciałabym, żeby wyszły mało octowe a bardziej żeby było czuć przyprawy.
| Śliwki okazały się mało fotogeniczne ;) |
I kilka wrześniowych widoków z wczorajszego i dzisiejszego spaceru (jako, że chwilowo nie mogę za daleko ruszać się z domu, zwiedzam okolice ;)):
| A tam daleko to nasz śliczny stadion i jeszcze dalej Zatoka. |
środa, 12 września 2012
Zupa z dyni.
W zeszłym roku dostałam taki prezent, a w tym roku dynię, żółtego (i pysznego!) pomidora, paprykę i sok z malin - wszystko z ogrodu. Paprykę i pomidora pożarłam od razu na surowo, maliny czekają na zimę, a z dyni postanowiłam zrobić zupę. Po raz pierwszy w życiu.
Oto prezenty:
a to produkty na zupę:
Dynię obieramy i kroimy:
paprykę też i kładziemy wszystko na blaszce, posypujemt tymiankiem i polewamy oliwą:
później wyjmujemy paprykę i układamy podgotowane ziemniaki:
gdy wszystko się upiecze, a piekarnik jest jeszcze ciepły, prażymy pestki dyni i słonecznika:
Wszystkie warzywa wkładamy do garnka razem z podsmażoną cebulką i miksujemy:
I wychodzi nam taka piękna, no i smaczna zupa:
którą zjadamy ze smakiem - mniam!
poniedziałek, 3 września 2012
Ogórki.
Właściwie to tytuł powinien być ogórki i cukinia. Ogórki były pierwotnym pomysłem, ale gdy już wszystko zaplanowałam, co i gdzie kupię i co zrobię, i jak już pojechałam na rynek to okazało się, że ogórków prawie nie ma. A jak są, to takie grube i pełne pestek. Dlatego postanowiłam dokupić cukinię i zrobić sałatkę ogórkowo - cukiniową. Taką słoikową sałatkę z octem, mniam!
Ale pierwsze w kolejności są ogórki w zalewie musztardowo - octowej. Przeczytałam kilka przepisów w internecie i zrobiłam z nich miks, który i tak okazał się przepisem "na oko"... Marynata do zalania ogórków nie wygląda zachęcająco, ale smakuje pysznie! A tak szczerze mówiąc, to najbardziej w tych ogórkach podoba mi się to, że je pokroiłam na ósemki (tak było w prawie każdym przepisie), bo nigdy wcześniej tak nie robiłam ;)
A sałatkę cukiniowo - ogórkową zalałam mieszanką octów, ponieważ skończył mi się jabłkowy, więc ratowałam się spirytusowym i balsamicznym. Dodałam cukier brązowy, wodę i troszkę soli. Do słoików wrzuciłam dodatkowo paprykę zieloną, cebulę, czosnek, ziele angielskie, marchewkę, liście laurowe i czarny pieprz. A do ostatniego jeszcze ostrą zieloną papryczkę.
Teraz wystarczy poczekać co najmniej do grudnia, żeby przekonać się czy wyszło dobre :)
| Ciekawska Misia |
| Moje ulubione ósemki ;) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




