Strony

czwartek, 13 czerwca 2013

Budapeszt dzień 3.

        Po wczorajszym wieczornym rejsie miałam ochotę się wyspać, ale znowu trzeba było rano wstać, śniadanko (bez porównania z tym rzeszowskim ;)) i zwiedzanie. Najpierw budynek parlamentu, ale tylko z zewnątrz, bo podobno są mega kolejki, żeby wejść do środka. Po krótkim spacerze po mieście i zwiedzeniu Bazyliki św. Stefana pojechaliśmy autokarem na Wzgórze Zamkowe. Stamtąd uroczymi uliczkami doszliśmy do zamku. Później był czas wolny na zakupy w hali targowej - myślałam, że spróbuję jakiś fajnych potraw, ale było za dużo ludzi i za mało czasu. Za to kupiłam rzodkiewki giganty! ;)
Wieczorem była uroczysta kolacja z muzyką, tańcami regionalnymi i pysznym winem i palinką :)






Masa krytyczna :)

Maluszek! :)






Parlament.

Agaton ;)





Tutaj może nie widać, ale to na prawdę ogromne rzodkiewki ;)

5 komentarzy:

  1. oj kusi ten Budapeszt, kusi! nie tylko rzodkiewkami-gigantami ;) A powiedz mi Kochana, jak tam z cenami?
    pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po sklepach za dużo nie chodziłam (jak to na wycieczce zorganizowanej;)) - choć żałuję, ale z tego co zdążyłam zobaczyć, to ceny takie podobne jak u nas. Sama chętnie bym się jeszcze raz wybrała, na spokojnie, bez wycieczki i zwiedzania zabytków ;)

      Usuń
  2. Zazdroszczę ci tego zwiedzania :)
    I w sumie rzodkiewek-gigantów też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pyszne były! :) (takie jak nasze... ;)).

      Usuń
  3. Jakoś mi się tak melancholijnie zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń