Strony

środa, 11 lipca 2012

Muffinki i wieś.

Początkowo głównym tematem tego posta miały być muffinki, ale niestety, nie będę owijać w bawełnę - nie wyszły mi ;) a raczej nie wyszły na tyle (szczególnie wizualnie), żeby było czym się pochwalić, bo w smaku były całkiem całkiem :). Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że to były moje pierwsze w życiu muffinki, ale na pewno nie ostatnie! 
A piekłam je po to, żeby w niedzielę zawieść je na wieś. I ogórki małosolne też zawiozłam (dobrze, że chociaż to mi wyszło!). 
Na wsi spaliłam sobie kark i ramiona, ale wypoczęłam, wygrałam w badmintona i piłkę i zjadłam pyszny sernik na zimno z leśnymi jagodami.


Bocian!







5 komentarzy:

  1. Za ogórki się miałam wziąć też żeby na wyjazd małosolne były ale już nie zdążę do soboty. Zrobię po wyjeździe :) A muffinki albo jakieś ciastka upiekę na pewno. Może jakiś fajny przepis masz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisu nie mam, bo ja nie umiem piec ciast(ek). Właśnie staram się to zmienić ;) A ogórki to spokojnie się "zrobią" do soboty, u mnie wystarczyło pół dnia i noc i już można było jeść.

      Usuń
  2. jak pięknie:)uwielbiam takie wiejskie klimaty i ogóreczki też;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajnie! W badmintona chętnie bym sobie zagrała... (sto lat tego nie robiłam!). ps. zdj z motylkiem na odbitkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na partyjkę (lub cały turniej;)) badmintona zapraszam w sierpniu! :)

      Usuń