Strony

piątek, 19 października 2012

7 prawd o mnie.

Zostałam wezwana przez Asię do ujawnienia siedmiu prawd o sobie, o których wcześniej nie pisałam na blogu. Pomyślałam, że to trudne zadanie, bo przecież na blogu piszę o wszystkim, szczerze i ze szczegółami ;) Myślałam, myślałam i wymyśliłam, że napiszę spontanicznie, bez zbędnego zastanawiania się ;) 



1. Od poniedziałku do piątku dzień zaczynam płatkami z maślanką. Płatki są różne: żytnie, owsiane, jęczmienne, sojowe. A maślankę czasem zamieniam na jogurt. Robię tak od ponad dwóch lat i nie wyobrażam sobie inaczej.

2. Jest kilka stron internetowych, na które muszę wejść za każdym razem, gdy włączam komputer; i to w określonej kolejności.

3. Mam ponad trzy tysiące mejli przeczytanych, nie wykasowanych w skrzynce mejlowej i ta ilość ciągle rośnie. Codziennie sobie obiecuję, że kiedyś na pewno zrobię z tym porządek. 

4. Lubię od czasu do czasu wejść do antykwariatu pooglądać książki, nawet jeśli nie mam w planach nic do kupienia.

5. Nigdy zupełnie samodzielnie nie upiekłam ciasta, ale pracuję nad tym ;)

6. Jak byłam w liceum to lubiłam dla rozrywki i relaksu rozwiązywać zadania z matematyki, za to zupełnie nie rozumiałam o co chodzi w fizyce (ale o to obwiniam panią nauczycielkę ;)). 

7. Lubię jeździć pociągami, autokarami i latać samolotami. Myśl o tym, że czeka mnie podróż jest prawie tak samo fajna, jak sam cel podróży :). 


Bardzo starałam się, żeby wybrać takie fakty, o których nie wspominałam i raczej nie byłoby okazji do wspomnienia na blogu.
Ja wywołuję do odpowiedzi Dybkę i Tolę .

niedziela, 14 października 2012

Mural.

Kontynuując cykl "więcej Gdańska" (chociaż osobiście wolałabym cykl "więcej ciepłych, egzotycznych krajów"...) postanowiłam wybrać się na spacer po Zaspie. Na osiedle Zaspa składają się ogromne bloki z wielkiej płyty i pas startowy nieistniejącego już lotniska. Ale żeby nie było nudno - na szczytowych ścianach bloków są przepiękne, kolorowe malowidła - murale! Więcej na ten temat tutaj (facebook), ja dodam tylko, że niezależnie od pogody bardzo przyjemnie się spaceruje wśród takich dzieł sztuki i z roku na rok powstaje ich coraz więcej :)











niedziela, 7 października 2012

2 lata, 1 miesiąc i 1 dzień.

Tak jak rok temu, dopiero dzięki wpisowi u Asi zobaczyłam, że mojemu blogowi minął kolejny rok. Nie planowałam specjalnie urodzinowego posta, ale dziś jakoś tak wyszło, że akurat miałam aparat idąc drogą, z której zdjęcia pokazywałam też jakoś na początku, więc postanowiłam coś jednak na ten temat napisać. Bardzo szybko ten czas minął, w międzyczasie wiele się zmieniło. Jeszcze ciągle pamiętam, jak to się stało, że stworzyłam bloga, to się akurat nie zmieniło i na parę pytań ciągle nie znam odpowiedzi. 












środa, 26 września 2012

Spacer po Gdańsku oraz czym się zajmuje Agaton w pracy.

Ostatnio, umawiając się z Gruszką na spacer po mieście, pomyślałam, że jakoś mało Gdańska u mnie na blogu i wzięłam aparat. Zdjęć wyszło kilka, więcej chyba Gruszka  zrobiła mi ;) W planach jest dużo więcej wypadów zdjęciowych, ale raczej w zupełnie inne rejony, nie Główne Miasto. Mam nadzieję, że jeszcze w kilka weekendów pogoda dopisze i będzie można się wybrać na sesje. 
A po spacerze pyszny sernik dyniowy i herbatka z owocami :)






A oto czym się zajmuje Agaton w pracy:

:-)

niedziela, 16 września 2012

W occie.

Przetworów ciąg dalszy i to jeszcze nie koniec ;) 
Grzyby wyszły bardzo niespodziewanie. Czasem dobrze tak sobie pojechać do lasu odpocząć i powdychać świeże powietrze. Szczególnie, gdy ma się inne obowiązki, ale nie ma się ochoty na ich wykonanie. Zresztą nie zając - nie uciekną ;)
Tym razem starałam się robić zalewę zgodnie z przepisem (a raczej jak zwykle miksem przepisów), tylko niestety nie mam wagi i dobierałam proporcje "na kubek". Żadnych udziwnień, woda, ocet, ziele angielskie, liść laurowy, cukier itp.. Mam nadzieję, że nie wyjdą za mocne. Sprawdzę oczywiście najszybciej w grudniu ;)





A to miejscowy rezydent (przychodzi tylko na jedzonko):


W tym roku postanowiłam też zrobić śliwki w occie. Wyszły tylko trzy słoiki, bo to na razie na spróbowanie, a poza tym większość śliwek zużyłam na to:

Zalewę zrobiłam korzenną, do octu dodałam miód goździki, cynamon i troszkę anyżu. Chciałabym, żeby wyszły mało octowe a bardziej żeby było czuć przyprawy.

Śliwki okazały się mało fotogeniczne ;)


I kilka wrześniowych widoków z wczorajszego i dzisiejszego spaceru (jako, że chwilowo nie mogę za daleko ruszać się z domu, zwiedzam okolice ;)):



A tam daleko to nasz śliczny stadion i jeszcze dalej Zatoka.



Konie, foki, inne zwierzęta