Strony

niedziela, 16 czerwca 2013

Budapeszt dzień 4.

Czwartego dnia wycieczki już niestety musieliśmy wyjeżdżać z Budapesztu. Ciągle jeszcze czuję niedosyt, będę musiała tam wrócić. Nie wracaliśmy jeszcze do domu, tylko pojechaliśmy do małego miasteczka Szentendre. Tam zwiedziliśmy muzeum marcepanu i winiarnię (z degustacją wina :)). Bardzo ładnie tam było i oczywiście same polskie wycieczki ;). Wieczorem znowu mieliśmy nocleg w Rzeszowie, a następnego czekało na nas kolejne małe miasteczko do zwiedzania. 





W muzeum marcepanu Michael Jackson był z białej czekolady ;)

Marcepanowe zabawki.












czwartek, 13 czerwca 2013

Budapeszt dzień 3.

        Po wczorajszym wieczornym rejsie miałam ochotę się wyspać, ale znowu trzeba było rano wstać, śniadanko (bez porównania z tym rzeszowskim ;)) i zwiedzanie. Najpierw budynek parlamentu, ale tylko z zewnątrz, bo podobno są mega kolejki, żeby wejść do środka. Po krótkim spacerze po mieście i zwiedzeniu Bazyliki św. Stefana pojechaliśmy autokarem na Wzgórze Zamkowe. Stamtąd uroczymi uliczkami doszliśmy do zamku. Później był czas wolny na zakupy w hali targowej - myślałam, że spróbuję jakiś fajnych potraw, ale było za dużo ludzi i za mało czasu. Za to kupiłam rzodkiewki giganty! ;)
Wieczorem była uroczysta kolacja z muzyką, tańcami regionalnymi i pysznym winem i palinką :)






Masa krytyczna :)

Maluszek! :)






Parlament.

Agaton ;)





Tutaj może nie widać, ale to na prawdę ogromne rzodkiewki ;)

niedziela, 9 czerwca 2013

Budapeszt dzień 2.

Z samego rana wyjechaliśmy z Rzeszowa i nie zatrzymując się ani na chwilę (szkoda...) na Słowacji dojechaliśmy do Budapesztu. Trochę zdjęć słowackich wsi udało mi się zrobić przez okno autokaru, ale chętnie bym sobie pozwiedzała.
Na miejscu zdążyliśmy jeszcze tego dnia przejść się trochę po mieście, wjechać na Górę Gellerta (ekstra widok, szkoda, że już ciemno było) i popłynąć statkiem po Dunaju.






















piątek, 7 czerwca 2013

Sandomierz (Budapeszt dzień 1.)

Moja kolejna pracownicza wycieczka była w ostatni weekend. Tym razem pojechaliśmy do Budapesztu. Byłam tam już kiedyś raz na koloniach, 14 lat temu ;) Wydawało mi się, że nic nie pamiętam, ale jednak wiele rzeczy i miejsc sobie przypomniałam.
Jak zwykle wyszło mi dużo zdjęć, więc już tradycyjnie podzielę relację z wyjazdu na dni. Oprócz zdjęć na bloga muszę z tych ponad 900 wybrać, pomniejszyć itp. zdjęcia, które zaniosę do pracy, więc trochę roboty przede mną, bo zdjęcia w większości nie są te same.

Najgorsze było wstanie o 3:30 rano, bo o 5 wyjazd... Ale potem już było coraz lepiej :) Pierwszego dnia jeszcze nie wyjeżdżaliśmy z Polski, ponieważ po drodze zwiedzaliśmy Sandomierz i mieliśmy nocleg w Rzeszowie (w super hotelu z pysznym śniadaniem ;)). 
W Sandomierzu też kiedyś byłam, tylko tym razem oprócz Bramy Opatowskiej nic nie pamiętałam. Fajną atrakcją (oprócz miejscowego piwka hehe ;)) było przejście podziemną trasą pod rynkiem.










Konie, foki, inne zwierzęta