Strony

wtorek, 20 marca 2012

Pierwszy dzień wiosny!

W tym roku wiosna przyszła dzień wcześniej :) Bardzo się cieszę, bo to znaczy, że będzie o jeden dzień dłuższa.
A ja nie mogłam wytrzymać i już w niedzielę wybrałam się na poszukiwania wiosny do lasu. Pogoda była piękna, niebo bezchmurne, słoneczko świeciło, wiatru w lesie nie było, ale oznak wiosny też nie było... Dopiero przy pospacerowej kawie zobaczyłam, że jednak wiosna nas w lesie spotkała - zupełnie niepostrzeżenie zabrała mi moją grubą, wełnianą, różową czapkę! (i już jej nie znalazłam - nawet ślady szczęśliwych podków nie pomogły).




Dopiero w swoim własnym ogródku zobaczyłam wiosnę:


piątek, 9 marca 2012

Obiad.

Staram się nie używać gotowych produktów typu sosy, fixy, buliony, ale ostatnio coś mnie podkusiło i kupiłam sos chiński czosnkowy w saszetce. Na opakowaniu był przepis na kaczkę, a ja miałam tylko filety z kurczaka, więc postanowiłam nie trzymać się receptury i zrobić wszystko po swojemu. Najpierw  pokroiłam kurczaka na kawałki i zamarynowałam w occie balsamicznym, sosie sojowymi i w ziarnach sezamu. Przed samym obiadem podsmażyłam paprykę, szczypiorek z dymką, pędy bambusa i piersi na patelni, i na koniec dodałam sos. Gdy wszystko się ładnie podsmażyło, wrzuciłam na patelnię ugotowany makaron i wszystko razem wymieszałam. Na surówkę podałam rukolę z surowym selerem i sosem własnej roboty. Wszystko wyszło pyszne (nawet na drugi dzień ;) ). 





A to mój pomocnik :)

niedziela, 4 marca 2012

Wieś.

Wczoraj była pierwsza w tym roku wycieczka na wieś. Najpierw trzeba było przyciąć jabłonki i zjeść najlepsze ciastka z cukrem z objazdowego sklepu. Później spacer w poszukiwaniu oznak wiosny, ale zamiast tego znalazłam zamarznięte jezioro... Dobrze, że słońce świeciło mocno, to troszkę się opaliłam na nosie ;) Miejskie powietrze w płucach zostało wymienione na czyste i świeże wiejskie - zadanie wykonane!




niedziela, 26 lutego 2012

Soja.

Dziś na niedzielny obiad były kotlety sojowe. Przygotowania zaczęły się już wczoraj, bo soję trzeba było namoczyć, ugotować, zmielić i odsączyć.  Przed samym podaniem dodaje się odpowiednie przyprawy, miesza, obtacza w bułce tartej i smaży. Wcześniej trzeba zrobić deser, a nawet dwa (babeczki i galaretkę z maślanki - pycha!) i skonsumować po daniu głównym. Kotlety podajemy z surówką z selera i ze szpinakiem na ciepło.
Moja rola polegała na przyjściu, zjedzeniu z wielkim smakiem, ponarzekaniu na pełny brzuch i zjedzeniu kolejnej babeczki :)








A przed chwilą przehandlowałam litr mleka sojowego na dwie jeszcze ciepłe wegańskie babeczki - pycha!

niedziela, 19 lutego 2012

Dzień Kota

Wiem, że Dzień Kota był w piątek, ale tak z Misią świętowałyśmy, że dopiero dziś udało mi się usiąść przy komputerze hahaha ;)
W zeszłym roku nawet jeszcze nie przypuszczałam, że będę miała TAKIEGO kota, a raczej kotkę. Teraz wydaje mi się jakby była ze mną od zawsze.

Przy okazji polecam do przeczytania książkę Terrego Pratchetta "Kot w stanie czystym".
Konie, foki, inne zwierzęta