W tym roku wiosna przyszła dzień wcześniej :) Bardzo się cieszę, bo to znaczy, że będzie o jeden dzień dłuższa.
A ja nie mogłam wytrzymać i już w niedzielę wybrałam się na poszukiwania wiosny do lasu. Pogoda była piękna, niebo bezchmurne, słoneczko świeciło, wiatru w lesie nie było, ale oznak wiosny też nie było... Dopiero przy pospacerowej kawie zobaczyłam, że jednak wiosna nas w lesie spotkała - zupełnie niepostrzeżenie zabrała mi moją grubą, wełnianą, różową czapkę! (i już jej nie znalazłam - nawet ślady szczęśliwych podków nie pomogły).
Dopiero w swoim własnym ogródku zobaczyłam wiosnę:











