Strony

niedziela, 26 lutego 2012

Soja.

Dziś na niedzielny obiad były kotlety sojowe. Przygotowania zaczęły się już wczoraj, bo soję trzeba było namoczyć, ugotować, zmielić i odsączyć.  Przed samym podaniem dodaje się odpowiednie przyprawy, miesza, obtacza w bułce tartej i smaży. Wcześniej trzeba zrobić deser, a nawet dwa (babeczki i galaretkę z maślanki - pycha!) i skonsumować po daniu głównym. Kotlety podajemy z surówką z selera i ze szpinakiem na ciepło.
Moja rola polegała na przyjściu, zjedzeniu z wielkim smakiem, ponarzekaniu na pełny brzuch i zjedzeniu kolejnej babeczki :)








A przed chwilą przehandlowałam litr mleka sojowego na dwie jeszcze ciepłe wegańskie babeczki - pycha!

4 komentarze:

  1. póki co tylko raz w życiu jadłam kotlety sojowe (i w sumie mi smakowały :))
    ale te babeczki, mmmm :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Babeczki pyszne, i jedne i drugie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy te dwie babeczki na zdjęciu na dole są jakimś sposobem zwisające ze ściany w toalecie? :P Wszystko wygląda jakby było pyszne!!! A mleko smaczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, nie, te babeczki leżą na półce z szafki wytapetowanej tapetą :) Mleko dla mnie nie smaczne, ale po rozcieńczeniu i dodaniu miodu podobno całkiem ok, ale już nie próbowałam

      Usuń