Dzień po piwkach i naftówkach, gazówkach i benzynówkach przyszedł czas na zwiedzenie Bazaru Krakowskiego. Ja się upierałam, żeby tam pójść, bo w przewodniku było napisane, że wejść na halę po starym dworcu autobusowym mogą tylko ludzie o mocnych nerwach i żołądku, bo sprzedają tam mięso (oszczędzę szczegółów). Poza tym, jeśli ktoś planuje zakup sukni ślubnej, to tylko na Krakowskim Bazarze - jest nawet wydzielona strefa ślubna.
A za halą odkryłyśmy cudowne miejsce - bazar warzywno - owocowo - nabiałowo - różny!
Później szybkie zakupy pamiątek na bazarku przy głównym rynku, pakowanko, koncert i rano w sobotę do domku.
 |
| Owoce morza. |
 |
| Suszona ryba. |
 |
| Pyszne rurki z kremem ;) |
 |
| Opera. |
 |
| Bazarek. |
 |
| Krówka i pasterz. |