To już kolejna edycja Fety na blogu. Pogoda jak zwykle dopisała. Żałuję, że byłam tylko jeden dzień, bo akurat w niedzielę przedstawienia nie były bardzo super ekstra. Całe szczęście zdecydowałyśmy się z Martą zostać jeszcze te 15 min dłużej, bo ostatni (mój ostatni, bo na finale nie byłam...) spektakl był najlepszy z tych, które widziałam. Zaraz za nim oczywiście jest pluszowy jednorożec, później tańce na/w wodzie, a na samym końcu szczęśliwy słoń z cyrku ekscentryków. Ostatni raz Feta była w tamtych okolicach, w przyszłym roku wraca na swoje pierwsze miejsce, na Zaspę - już się nie mogę doczekać :)
– Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe. S.Lem
Strony
piątek, 19 lipca 2013
wtorek, 9 lipca 2013
Goście, goście.
W weekend miałam bardzo miłą wizytę. Przyjechały do mnie Asia i Magda, które wybierały się na Openera. Ja się nie wybierałam, ale bardzo miło było mi je gościć :) Na drugi dzień wybrałyśmy się na małe zwiedzanie Głównego Miasta, ale było tyyyle ludzi (chyba w związku z Baltic Sail), że nawet nie można było spokojnie zrobić zdjęcia.
Na koniec zjadłyśmy pyszne naleśniki i dziewczyny pojechały.
Teraz czekają jeszcze murale do obejrzenia :)
Teraz czekają jeszcze murale do obejrzenia :)
I w ogródku: :)
sobota, 29 czerwca 2013
Bloglovin.
Jeszcze nie jestem 100% pewna czy rzeczywiście google reader (czy co to tam jest) od 1 lipca przestanie istnieć, ale na wszelki wypadek założyłam konto na Bloglovin i wszystkich chętnych zapraszam do śledzenia mojego bloga tam :)
Follow my blog with Bloglovin
czwartek, 20 czerwca 2013
Kazimierz Dolny (czyli Budapeszt dzień 5.).
Z samego rana wyruszyliśmy z Rzeszowa prosto do Kazimierza Dolnego. Byłam już w Kazimierzu dwa razy i wtedy jakoś bardziej mi się podobało (co nie znaczy, że teraz nie ;)). Za to tym razem nie miałam przygód z Cygankami ;) Czasu wolnego było bardzo mało, do tego było gorąco i byłam zmęczona podróżą. Ale lody jadłam pyszne, no i oczywiście koguty z ciasta.
Szkoda, że wycieczka tak szybko minęła. Nie chciało mi się wyjeżdżać z Węgier.
niedziela, 16 czerwca 2013
Budapeszt dzień 4.
Czwartego dnia wycieczki już niestety musieliśmy wyjeżdżać z Budapesztu. Ciągle jeszcze czuję niedosyt, będę musiała tam wrócić. Nie wracaliśmy jeszcze do domu, tylko pojechaliśmy do małego miasteczka Szentendre. Tam zwiedziliśmy muzeum marcepanu i winiarnię (z degustacją wina :)). Bardzo ładnie tam było i oczywiście same polskie wycieczki ;). Wieczorem znowu mieliśmy nocleg w Rzeszowie, a następnego czekało na nas kolejne małe miasteczko do zwiedzania.
| W muzeum marcepanu Michael Jackson był z białej czekolady ;) |
| Marcepanowe zabawki. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)









