Strony

niedziela, 18 sierpnia 2013

Urlop - Berlin.

To była moja trzecia wycieczka do Berlina. Na początku tak się przejęłam, żeby zobaczyć to wszystko, co już widziałam i jeszcze kilka nowych rzeczy, że drugiego dnia zrobiłam sobie odciski na stopach i musiałam chodzić w japonkach, które wzięłam pod prysznic. Dopiero później wpadłam na genialny pomysł, żeby nie chodzić wszędzie na piechotę, tylko jeździć metrem/autobusem/tramwajem. A następnym razem chciałabym jeździć rowerem (!). 
Bardzo lubię Berlin :)



Sony Center




Ampelmann

Roboty drogowe, które można podglądać :)












Muzeum techniki.





Piknik pod Reichstagiem.












piątek, 19 lipca 2013

FETA 2013

To już kolejna edycja Fety na blogu. Pogoda jak zwykle dopisała. Żałuję, że byłam tylko jeden dzień, bo akurat w niedzielę przedstawienia nie były bardzo super ekstra. Całe szczęście zdecydowałyśmy się z Martą zostać jeszcze te 15 min dłużej, bo ostatni (mój ostatni, bo na finale nie byłam...) spektakl był najlepszy z tych, które widziałam. Zaraz za nim oczywiście jest pluszowy jednorożec, później tańce na/w wodzie, a na samym końcu szczęśliwy słoń z cyrku ekscentryków. Ostatni raz Feta była w tamtych okolicach, w przyszłym roku wraca na swoje pierwsze miejsce, na Zaspę - już się nie mogę doczekać :)











wtorek, 9 lipca 2013

Goście, goście.

W weekend miałam bardzo miłą wizytę. Przyjechały do mnie Asia i Magda, które wybierały się na Openera. Ja się nie wybierałam, ale bardzo miło było mi je gościć :) Na drugi dzień wybrałyśmy się na małe zwiedzanie Głównego Miasta, ale było tyyyle ludzi (chyba w związku z Baltic Sail), że nawet nie można było spokojnie zrobić zdjęcia. 
Na koniec zjadłyśmy pyszne naleśniki i dziewczyny pojechały.
Teraz czekają jeszcze murale do obejrzenia :) 







I w ogródku: :)

sobota, 29 czerwca 2013

Bloglovin.

 Jeszcze nie jestem 100% pewna czy rzeczywiście google reader (czy co to tam jest) od 1 lipca przestanie istnieć, ale na wszelki wypadek założyłam konto na Bloglovin i wszystkich chętnych zapraszam do śledzenia mojego bloga tam :)

Follow my blog with Bloglovin


I czereśnie :)

czwartek, 20 czerwca 2013

Kazimierz Dolny (czyli Budapeszt dzień 5.).

Z samego rana wyruszyliśmy z Rzeszowa prosto do Kazimierza Dolnego. Byłam już w Kazimierzu dwa razy i wtedy jakoś bardziej mi się podobało (co nie znaczy, że teraz nie ;)). Za to tym razem nie miałam przygód z Cygankami ;) Czasu wolnego było bardzo mało, do tego było gorąco i byłam zmęczona podróżą. Ale lody jadłam pyszne, no i oczywiście koguty z ciasta.
Szkoda, że wycieczka tak szybko minęła. Nie chciało mi się wyjeżdżać z Węgier. 






Konie, foki, inne zwierzęta