Moja kolejna pracownicza wycieczka była w ostatni weekend. Tym razem pojechaliśmy do Budapesztu. Byłam tam już kiedyś raz na koloniach, 14 lat temu ;) Wydawało mi się, że nic nie pamiętam, ale jednak wiele rzeczy i miejsc sobie przypomniałam.
Jak zwykle wyszło mi dużo zdjęć, więc już tradycyjnie podzielę relację z wyjazdu na dni. Oprócz zdjęć na bloga muszę z tych ponad 900 wybrać, pomniejszyć itp. zdjęcia, które zaniosę do pracy, więc trochę roboty przede mną, bo zdjęcia w większości nie są te same.
Najgorsze było wstanie o 3:30 rano, bo o 5 wyjazd... Ale potem już było coraz lepiej :) Pierwszego dnia jeszcze nie wyjeżdżaliśmy z Polski, ponieważ po drodze zwiedzaliśmy Sandomierz i mieliśmy nocleg w Rzeszowie (w super hotelu z pysznym śniadaniem ;)).
W Sandomierzu też kiedyś byłam, tylko tym razem oprócz Bramy Opatowskiej nic nie pamiętałam. Fajną atrakcją (oprócz miejscowego piwka hehe ;)) było przejście
podziemną trasą pod rynkiem.