Strony

wtorek, 22 listopada 2011

Narracje.

Dobrym sposobem na spędzenie sobotniego wieczoru jest spacer w deszczu z Gruszką i podziwianie projekcji na budynkach Dolnego Miasta. Oprócz oglądania projekcji można dokształcić się botanicznie oglądając rośliny w żarówkach lub gigantyczne sadzonki pomidorów. A na koniec obejrzeć przedstawienie stojąc w samym centrum sceny pomiędzy dekoracjami i rekwizytami. A to wszystko na Narracjach! Tylko, żeby wszystko się udało, wcześniej trzeba obmyślić trasę zwiedzania z mapą przy pysznej orzechowej herbatce :)
















niedziela, 13 listopada 2011

H.Murakami

Aż sama nie mogę uwierzyć, że dopiero po ponad roku prowadzenia bloga pierwszy raz wspominam o tym autorze. Przeczytałam wszystkie jego książki wydane w Polsce i zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne. Najnowsza powieść, trzecia część trylogii, musiała poczekać, aż skończę "Łups!". Dzięki temu nabrałam jeszcze większej ochoty na czytanie, chociaż jak zwykle boję się, że moje oczekiwania są za wysokie i się zawiodę. Czas się przekonać! (hehe, no pewnie, że się nie zawiodę, to niemożliwe z Murakamim;)) :)
A przed czytaniem - spacer nad morzem.







A do książki najlepsza jest earl grey z cytryną, grapefruitem, goździkami i imbirem.

niedziela, 6 listopada 2011

Świderki

Mam już za sobą kilka zabaw z ciastem francuskim. Jedne mniej udane (owoce wyciekły), drugie bardziej (boczek z fetą-mniam), ale świderki to mój najnowszy pomysł. Wcześniej robiłam je już z kminkiem, czosnkiem i pieprzem cayene albo z czubrycą - do piwa. Tym razem chciałam zrobić przegryzkę do wina, więc postawiłam na ser pleśniowy i pomidory suszone z czosnkiem i bazylią. Jak widać robi się je ekspresowo :)




niedziela, 23 października 2011

Obrazy ogniem malowane

Co roku, mniej więcej o tej samej porze (weekend po imieninach mojej mamy ;-)), Zaspa płonie ogniem.
"Obrazy ogniem malowane" to plenerowa akcja artystyczna, która ma miejsce wśród zaspiańskich bloków z wielkiej płyty. Każdy może wziąć w tym udział jako artysta (podpalacz ;-)) albo widz. Ja, co roku od kilku lat biorę udział jako wierny widz. W tym roku podpalane były ubrania, autobus, budka telefoniczna i twarze (oczywiście wszystko z papieru), był pokaz fireshow i przedstawienie o tym, jak telewizja wpływa na związek dwojga ludzi.









środa, 5 października 2011

Wieś3

Lato nas nie rozpieszczało pogodą, za to jesień jak na razie jest bardzo udana. Ostatni weekend spędziłam na wsi, bimbając, spacerując i zbierając grzyby (szt. 2). Było ognisko, kiełbaski, piwko. Było czytanie na tarasie jednej z najlepszych książek (Paul Auster "Trylogia nowojorska"). PKP wyjątkowo nie zawiodło i pociągi jeździły zgodnie z planem.















Konie, foki, inne zwierzęta