Strony

sobota, 14 września 2013

Burn Selector Festival 2013.

Jeszcze tydzień potrzebowałam, żeby dojść do siebie po festiwalu i wstawić posta ;) 
Kiedy (chyba) w kwietniu dowiedziałam się, że The Knife zagra w Polsce, wiedziałam, że chociażby się waliło, paliło, ja na tym koncercie będę! Było niesamowicie! Najpierw rozgrzewka prowadzona przez uroczego pana w damskich ciuszkach, później pierwsze takty piosenki z nowej płyty, a na koniec już tylko szał przy starszych kawałkach. Kolejny koncert życia "zaliczony" :).
Poza tym poznałam kilka nowych dla mnie zespołów (When Saints Go Machine, Capital Cities...), z którymi zaprzyjaźnię się na dłużej. Wybawiłam i wytańczyłam się za wszystkie czasy (tzn. do czasu, kiedy Gruszka nie znajdzie kolejnego super-koncertu ;)).
Sam wyjazd do Warszawy jak zwykle był bardzo udany :) Nie wzięłam aparatu, więc mam tylko kilka zdjęć z telefonu. 



Piknik :)

When Saints Go Machine





 




7 komentarzy:

  1. mmm, koncerty i festiwale! jeszcze wspominam open'era i już się nie mogę doczekać czegoś kolejnego :) kolejnego "koncertu życia"! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze kilka "marzeń" mi zostało :)

      Usuń
  2. Ech te koncerty, każdy ma swój urok i klimat:) Tak pomalowanego krzesła to jeszcze nie widziałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie próbowałam na nim siadać, trochę złowrogo zerkało ;)

      Usuń
  3. Ale fajne! Też bym chciała pojechac na takie wypasy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłym roku! Lub na openera :)

      Usuń
  4. Jedno z muzycznych marzeń spełnione. Wymyślaj następne! :)

    OdpowiedzUsuń