Strony

środa, 14 grudnia 2011

Pierniczki

Przepis dostałam, sprawdzony! Pod koniec jest data: 19.12.1998  - a wciąż aktualny i pierniczki wychodzą pyszne, może dlatego, że przepis każe "rozwałkować i powycinać różne pierdoły". Bardzo mnie to rozbawiło i "pierdoły" powychodziły mi naprawdę różne, różniste ;)
Teraz czekają w papierowej torbie aż użyję ich jako dodatku do prezentów lub zjem! :)

oto przepis (instrukcja w skróconej wersji):
0,3 l miodu
0,4 kg cukru
350 g masła
0,3 l śmietanki krem.
1,5 łyżki imbiru
1,5 łyżki cynamonu
1 łyżka goździków
1,5 kg mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
(z tych proporcji wychodzi sto milionów pierniczków  - akurat tyle, ile zajmuje dekorowanie w cały sobotni wieczór)

Masło, miód, cukier i przyprawy mieszamy, dodajemy powoli ubitą śmietankę. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i powoli dodajemy do ciasta. Ugniecione ciasto przekładamy na noc do lodówki. Następnego dnia rozwałkowujemy i wycinamy co kto chce ;) Pieczemy na nienatłuszczonej blaszce w 170*C ok. 10-15 min lub do zbrązowienia. Ślicznie dekorujemy i zajadamy.











A to dekoracje, które jutro zaniosę do pracy, żeby miło się pracowało :)

7 komentarzy:

  1. Aż mi zapachniało tymi pierniczkami....Mniam! Chyba tez upieke w weekend!

    OdpowiedzUsuń
  2. wow :) planuję takowe pierdołki zrobić w weekend! cudnie Tobie wyszły!
    a czy przepis to jakaś tajemnica, czy mogę poprosić? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. *Dybek - tylko dobre mają być! i żeby chociaż trzy dojechały do Gdańska ;)
    *Asiu - chyba nie tajemnica... ;) dopiszę zaraz w poście (ale oczywiście każdy ma jakieś tajemne składniki/dodatki, których nigdy nikomu nie zdradza) ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam. :)
    Chętnie spróbuję wykorzystać przepis. Uwielbiam pierniczki. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja też wykorzystam przepis i zrobię Gingerbreadmeny na Świąteczny bal w szkole!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam tylko powiedzieć, że pierniczki były rewelacyjne, ale też jestem na nie zła, bo przekreśliły moją próbę nie jedzenia po świętach słodyczy. Jak je tylko dostałam i spróbowałam pochłonęłam wszystkie na raz. A moje ulubione to ciastusie, wyszły jakby prosto ze "shreka" wyskoczyły :).

    OdpowiedzUsuń