Strony

środa, 8 września 2010

Ostatni weekend...

... spędziłam w kinie. Nie dosłownie cały, ale byłam na dwóch filmach. Może nadrobię normę z ostatnich lat.


W piątek skandynawska animacja "Metropia", reż. Tarik Saleh. W Helikonie były (razem ze mną) aż cztery osoby! Nie wiem, czy dlatego, że film puszczany był drugi tydzień czy dlatego, że beznadziejny? Chyba to pierwsze (i mam nadzieję, że w poprzednim tygodniu były na sali dzikie tłumy), ponieważ film mi się podobał. Nawet w filmie animowanym są piękne kobiety o urodzie rosyjskich szpiegów i biedni, zagubieni mężczyźni, którzy koniec końców ratują świat.





W sobotę obejrzałam "Mine vaganti. O miłości i makaronach" reż. Ferzan Ozpetek. Jak mówi do mnie filmweb, to pierwszy mój film tego reżysera i coś mi się wydaje, że na tym się nie skończy. Przeuroczy, ciepły, troszkę wesoły, ale można też uronić łezkę. Porusza ważne tematy. Cieszę się, że w końcu go zobaczyłam (i to akurat teraz).
Ludzi w kinie było znacznie więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz